Do zapisania jeden krok…

Nowy zeszyt, nowy pomysł i nowe nadzieje. Niestety, z tego książka jeszcze nie powstanie. Mam wrażenie, że jak dotąd nikomu się nie udało. Nie wiem, czy ktoś to jeszcze wchodzi i czeka na nowe wieści z mojego pisania. Twórczy zapał pomieszał się gdzieś z męczącą rzeczywistością, w której największym problemem nie jest już matura, a brak czasu. Wydawałoby się, że do pisania wystarczy wena twórcza. Co jednak, gdy zabija ją codzienność, monotonia i zniechęcenie do wszystkiego? Mam w głowie wiele planów, które nadawałyby się na świetną książką. Mało tego, jako dziennikarz wzbogaciłem swój warsztat w pisaniu. Pojawiły się jednak wątpliwości. Napisanie książki, powieści, jest tak samo trudne jak zwykła egzystencja. Może i przesadzam i jest to coś w rodzaju użalania się nad sobą, ale żeby dodać lekką nutkę optymizmu przypomnę, że kupiłem ten cholerny nowy zeszyt, nowy długopis i liczę na to, że nastąpi przełom. W końcu zeszyt kosztował mnie 7 złotych, a długopisy gdzieś około trójki, więc coś powinno z tego wyniknąć. Czy teraz okaże się, że wydana pospolita “dycha” jest początkiem nowej cudwonej historii w moim życiu? To dopiero byłby materiał na książkę! Moi drodzi, nie poddałem się i nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Nie będę obiecywał kolejnych postów na blogu, bo ten pojawił się spontanicznie. Kiedy budziłem się rano nie pamiętałem o tym, że opowiadałem Wam swoją historię.

Piszcie. Dlaczego? Bo nikt za Was nie spełni tych wszystkich marzeń….

Pozdrawiam

4 komentarzy

Filed under Uncategorized

4 odpowiedzi na „Do zapisania jeden krok…

  1. Sae

    Oj tak, szara rzeczywistość przytłacza niemiłosiernie… Moje pół “książki” czeka gdzieś tam na półce, zakurzone i zapomniane… ale czy napewno zapomniane? Nadal rzeźbię, spełniam marzenia, ale bohaterowie mojej powieści krzyczą w osamotnieniu, a ostatnio coraz ciężej mi te krzyki ignorować. Już nie czas jest u mnie głównym wrogiem, ale zmiany, jakie się we mnie dokonały. Człowieczek dorósł, zanurzył się w owej szarej rzeczywistości i stracił trochę kolorów. Pisanie wydaje się być marnowaniem czasu i nie ważne, że się to kocha. Teraz ważna jest przyszłość, a najgorsze, że przyszłość materialna, finansowa… taka pusta. Człowiek dorosły traci nadzieję na wyjątkowe życie, zaczyna akceptować, to co każdy przed nim już zaakceptował – stabilną monotonię.

    Ale hej! Jestem artystką. Nie ze mną takie numery. Nikt nie wierzył, że będę sprzedawać moje rzeźby, a tu proszę, dopięłam swego. Być może zdmuchnę kiedyś kurz z powieści, która tak wiele mi dała szczęścia i ponownie zaprzyjaźnię się ze swoimi bohaterami.

  2. Cześć! Podoba mi się Twój wpis. Wydaje mi się, że byłem w podobnej sytuacji. Kiedyś bardzo lubiłem pisać i wydaje mi się, że miałem niezły talent. Swojego czasu zostałem wyróżniony w dwóch konkursach poetyckich. Niestety od dłuższego czasu nic mi nie wychodzi i miewam nawet problem z prowadzeniem głupiego bloga. Od pewnego czasu nic nie napisałem – kiedyś mnie to martwiło, zastanawiałem się – “nic już więcej nie napiszę :-( !”. Ale po pewnym czasie zdałem sobie sprawę z tego, że natchnienie (o ile coś takiego istnieje) przychodzi falami. Teraz nie mam pomysłów, nie wiem, co napisać choćby na swojej stronie, ale myślę, że kiedyś się obudzę i będę miał świetny pomysł. Staram się więc tym nie zadręczać. Pozdrawiam i powodzenia.

  3. Sebastian

    Zdecydowanie się zgadzam! Natchnienia nie da się w sobie wymusić! :)

  4. Ach, znam to, znam. Cholernie ciężka sprawa. Również mam dużo pomysłów, te najciekawsze,które pojawiają się po raz pierwszy w mojej głowie – spisuję. Może kiedyś do nich wrócę. A jeśli już zaczynam – kończę po miesiący pisania. Co tak naprawdę nie daje żadnej mobilizacji do ponownego chwycenia za długopis.

    Pozdrawiam i życzę aby los się w końcu odmienił.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s